|
O wadzie serca naszego synka
dowiedzieliśmy się w dniu 07.02.2007 r. W tym dniu w Ośrodku Diagnostyki i
Rehabilitacji Chorób Serca przy Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. J.
Pawła II w Krakowie byłam umówiona na tzw. połówkowe badanie usg. Był to 22 tydzień
ciąży. Byłam przekonana, że dziecko rozwija się prawidłowo i usłyszę same dobre
informacje. Niestety Pani Doktor nie miała dla mnie dobrych wiadomości. Poinformowała
mnie, że obraz serca jest nieprawidłowy, uwidoczniła ubytek w przegrodzie
międzykomorowej serca i konieczna jest dalsza diagnostyka. W tym celu Pani
Doktor umówiła nas na badania u doc. Joanny Dangel - jednego z niewielu
specjalistów kardiologii prenatalnej w Polsce.
Doc. Joanna
Dangel przyjęła nas w Szpitalu Klinicznym im. Ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie
w dniu 19.02.2009 r. Niestety nie miała dla nas lepszych informacji. Nie tylko,
że potwierdziła wadę serca u dziecka, ale stwierdziła, że jest ona o wiele
bardziej złożona i będzie wymagała wieloetapowego leczenia po porodzie. To
był początek naszej długiej i ciężkiej drogi.
W następnych
tygodniach ciąży badałam się regularnie. Dziecko rosło, przybierało na wadze.
Niestety w 32 tygodniu ciąży spadła na nas kolejna przytłaczająca wiadomość.
Podczas kontrolnego badania usg w dniu 16.04.2007 r. Pani Doktor stwierdziła
niemiarowość rytmu serca i wysunęła podejrzenie bloku przedsionkowo –
komorowego II stopnia. Wyjaśniła, że tego rodzaju zaburzenia rytmu serca
objawiają się zwolnieniem akcji serca, co może prowadzić do niewydolności krążeniowej
u dziecka. W związku z tym ponownie skontaktowała nas z doc. Joanną Dangel,
która w dniu 23.04.2007 r. potwierdziła wysunięte podejrzenie. Pomimo
wystąpienia zaburzeń rytmu serca, dziecko było wydolne krążeniowo, niemniej
zagrożenie niewydolnością krążeniową nadal istniało. Dlatego też w kolejnych
tygodniach ciąży raz w tygodniu musiałam poddawać się badaniu usg dla oceny
wydolności układu krążenia dziecka.
W międzyczasie
czyniłam przygotowania do porodu, którego termin był wyznaczony na 08.06.2007
r. i pierwotnie miał odbyć się w Szpitalu Klinicznym przy ul. Kopernika w
Krakowie. Niestety nasze plany legły w gruzach. Prof. Edward Malec – wybitny
specjalista kardiochirurg dziecięcy, pracujący w Uniwersyteckim Szpitalu
Dziecięcym w Krakowie, na którego liczyliśmy, że przeprowadzi pierwszą operację
serduszka naszego synka, zrezygnował z pracy w tej placówce. Z uwagi na zaistniałą
sytuację postanowiliśmy, że poród odbędzie się w Instytucie Centrum Zdrowia
Matki Polki w Łodzi, gdzie pracuje również wybitny specjalista kardiochirurg
dziecięcy prof. dr hab. n. med. Jacek Moll.
Dwa tygodnie
przed przewidywanym terminem porodu zgłosiłam się do Kliniki Medycyny
Matczyno-Płodowej w ICZMP w Łodzi. Przyjęcie do Kliniki poprzedzone było
wcześniejszą diagnostyką w Zakładzie Diagnostyki i Profilaktyki Wad Wrodzonych
CZMP w Łodzi. Po raz kolejny potwierdzona została złożona wada serca u naszego
nienarodzonego jeszcze dziecka.
Nasz syn Mateuszek Doktór
urodził się 29.05.2007 r. w stanie ogólnym dobrym. Otrzymał 9 pkt w skali Apgar.
Zaraz po urodzeniu został położony w Klinice Intensywnej Terapii Noworodka. Po
7 dniach Mateuszek został przeniesiony do Kliniki Kardiologii, gdzie opiekę lekarską
nad nim przejął dr n. med. Marek Niwald, który jest jego lekarzem prowadzącym
do dnia dzisiejszego. Panu Doktorowi serdecznie dziękujemy za dotychczasowe
leczenie i opiekę nad Matuszkiem, zaangażowanie i poświęcenie dla dobra chorych
dzieci oraz uśmiech, wyrozumiałość, cierpliwość i poświęcony nam czas.

Podczas pobytu w Klinice Kardiologii
Mateuszek został poddany standardowym badaniom diagnostycznym. Badanie
echokardiograficzne potwierdziło złożoną wadę serca pod postacią dwunapływowej
lewej komory, ubytku przegrody międzykomorowej i skorygowanego przełożenia
wielkich naczyń oraz zaburzeń rytmu serca pod postacią bloku przedsionkowo –
komorowego II stopnia. Na konsylium kardiologiczno – kardiochirurgicznym Mateuszek
został zakwalifikowany do wieloetapowego leczenia paliatywnego, w pierwszym kolejności
do przewężenia pnia tętnicy płucnej celem regulacji przepływu ilości krwi do
płuc. Operacja odbyła się w dniu 22.06.2007 r. Przeprowadził ją prof. Jacek
Moll, któremu dziękujemy z całego serca za to, że dał w ten sposób Mateuszkowi
szansę życia, wzrostu i rozwoju.
Operacja zakończyła się
pomyślnie, okres pooperacyjny przebiegał prawidłowo. W dniu 28.06.2007 r. Mateuszek
został wypisany z Kliniki Kardiochirurgii do domu. Byliśmy szczęśliwi, a
jednocześnie pełni obaw, jak poradzimy sobie w domu.
Po powrocie do domu, nasze życie
zaczynało wracać do pewnej „normalności”. Mateuszek ładnie jadł, przybierał na
wadze, choć jego rozwój fizyczny był mimo wszystko słabszy w porównaniu do
zdrowych rówieśników. Odbywaliśmy regularne kontrole kardiologiczne. Mateuszek
trafił pod bieżącą opiekę kardiologiczną wspaniałej Pani Doktor Beaty
Radzymińskiej – Chruściel, której serdecznie dziękujemy za to, że czuwa na
miejscu nad stanem zdrowia naszego synka. Jesteśmy głęboko wdzięczni Pani
Doktor za wszelką pomoc i wielkie zaangażowanie w proces leczenia Mateuszka,
za cierpliwość i wyrozumiałość oraz za to, że zawsze znajdzie dla nas czas.
Kolejne kontrole wykazywały
niestety, że zaburzenia rytmu serca u Mateuszka postępują w kierunku tzw.
całkowitego bloku przedsionkowo – komorowego. Serduszko Mateuszka z każdym
miesiącem pracowało co raz wolniej, zwłaszcza podczas snu. Sygnalizowana
wcześniej przez kardiologów ewentualna potrzeba wszczepienia Mateuszkowi
stymulatora (rozrusznika) serca stawała się koniecznością. Myśl o tym była
przytłaczająca. Jednocześnie z upływem czasu stan ogólny Mateuszka zaczął
się pogarszać. Mateuszek słabo przybierał na wadze, męczył się i pocił przy
wysiłku, narastała sinica, spadały saturacje. Regularnie jeździliśmy do ICZMP w
Łodzi i czekaliśmy na decyzję odnośnie terminu drugiej operacji.
W listopadzie 2008 r.,
podczas naszego kolejnego pobytu w Klinice Kardiologii, Mateuszek przeszedł
cewnikowanie serca – inwazyjne badanie diagnostyczne układu krążenia.

Na podstawie obrazu klinicznego
oraz wyników wykonanych badań, głównie cewnikowania serca, na konsylium
kardiologiczno – kardiochirurgicznym zapadła decyzja o kwalifikacji Mateuszka
do kolejnego etapu leczenia – dwukierunkowego zespolenia Glenna z jednoczesnym
wszczepieniem stymulatora serca. Po kilku dniach wróciliśmy do domu, gdzie
mieliśmy czekać na telefoniczne powiadomienie o terminie operacji.
Telefon otrzymaliśmy z
początkiem stycznia 2009 r. Pomimo ogromnego strachu o życie i zdrowie
naszego synka, paradoksalnie cieszyliśmy się, że operacja zostanie wreszcie przeprowadzona.
Zdawaliśmy sobie bowiem sprawę z tego, że chore serduszko Mateuszka potrzebuje
już bardzo pomocy.
W dniu 08.01.2009 r. Mateuszek
został przyjęty do Kliniki Kardiologii ICZMP w Łodzi celem przygotowania do
kolejnego etapu leczenia operacyjnego. Niestety sytuacja się skomplikowała.
Operacja została przesunięta w czasie w związku ze stwierdzeniem u Mateuszka
zakażania pałeczką krztuśca. Celem leczenia krztuśca Mateuszek został
przeniesiony do III Kliniki Pediatrii ICZMP w Łodzi, gdzie spędził prawie 2 tygodnie.
W dniu 27.01.2009 r. u Mateuszka
wykonano kolejny etap leczenia kardiochirurgicznego – dwukierunkowe zespolenie
Glenna. W warunkach krążenia pozaustrojowego zespolono żyłę górną główną z
prawą gałęzią tętnicy płucnej oraz wszczepiono stymulator jednojamowy
nasierdziowy. Z ogromnym niepokojem o życie i zdrowie naszego synka czekaliśmy
przed wejściem bloku operacyjnego na informacje o przebiegu operacji. Po kilku
godzinach oczekiwania, dr n. med. Piotr Jarosik, który przeprowadził operację,
poinformował nas, że przebiegła ona planowo i bez problemów, a najbliższy czas
będzie dla Mateuszka przełomowy. Panu Doktorowi dziękujemy z całego serca za
przeprowadzoną operację, za to, że dał Mateuszkowi kolejną szansę na lepsze
życie, wzrost i rozwój. Trudno wyrazić słowami naszą wdzięczność .
Po operacji Mateuszek został
przekazany do Oddziału Pooperacyjnego, gdzie mogliśmy go zobaczyć. Widok był
potworny, ale najważniejsze, że mogliśmy choć przez chwilę z nim pobyć. W kilka
godzin po operacji u Mateuszka nastąpiły zaburzenia rytmu serca pod postacią
skurczów dodatkowych i epizodów częstoskurczu. Na szczęście serduszko Mateuszka
zareagowało na wdrożone leki i jego rytm się umiarowił. W następnej dobie pojawił
się niestety kolejny poważny problem. Ciśnienie w tętnicy płucnej było zbyt
wysokie. Mateuszek był silnie obrzęknięty. Na podstawie badania
echokardiograficznego stwierdzono zwężenie żyły głównej górnej. W związku
z tym podjęto decyzję o wykonaniu cewnikowaniu serca, które było obarczone
bardzo dużym ryzykiem z uwagi na zbyt krótki odstęp czasu od operacji. Istniało
realne zagrożenie reoperacji. 30.01.2009 r., w trzeciej dobie od operacji
Mateuszek przeszedł cewnikowanie serca, w trakcie którego udało się poszerzyć
specjalnym balonem zwężenie żyły głównej górnej.
W dniu 01.02.2009 r. Mateuszek
został przeniesiony do Kliniki Kardiochirurgii, gdzie miał dochodzić do siebie.
Mateuszek ciężko adaptował się jednak do nowych warunków krążeniowych.
Problemem były płyny (chłonka) gromadzące się w jamach opłucnych i osierdziu.
W celu odbarczenia opłucnych z płynów, Mateuszek w przeciągu jednego tygodnia
miał trzykrotnie wykonaną punkcję opłucnych. Z uwagi jednak na narastanie
płynów podjęto decyzję o założeniu obustronnego drenażu do jam opłucnych, który
z pewnymi „perypetiami” (wysunięcie się drenu z prawej opłucnej powodujące
konieczność ponownego założenia nowego drenu) utrzymany był przez 15 dni. W
związku z tym, że ciśnienie w tętnicy płucnej było nadal podwyższone, Mateuszek
w dniu 13.02.2009 r. przeszedł jeszcze jedno cewnikowanie serca, podczas którego
podjęto próbę zamknięcia tętnicy płucnej celem zmniejszenia ciśnienia. Niestety
zamierzony cel nie został osiągnięty.

Mateuszek przyjmował duże dawki
leków moczopędnych. Do leczenia włączono również Somatostatynę uzyskując
stopniowe zmniejszanie się drenowanej chłonki. W dniu 26.02.2009 r.
usunięto Mateuszkowi drenaż z opłucnych. Niestety płyn zgromadzony w worku
osierdziowym cały czas utrzymywał się na takim samym poziomie.
W dniu 05.03.2009 r. Mateuszek
został wypisany do domu. Byliśmy szczęśliwi, a jednocześnie pełni obaw,
zwłaszcza, że w worku osierdziowym nadal była spora ilość płynu. Mieliśmy
jednak nadzieję, że z czasem zmieni się to na lepsze. Niestety nasze szczęście
nie trwało zbyt długo. Po trzech dniach pobytu w domu stan ogólny Mateuszka zaczął
się pogarszać. W dniu 10.03.2009 r. pojechaliśmy z Matuszkiem na badanie
echokardiograficzne do Pani Doktor Beaty Radzymińskiej – Chruściel, która
stwierdziła ponownie obecność płynów w opłucnych oraz utrzymujący się płyn w
osierdziu. Zapadła decyzja o niezwłocznym powrocie do Kliniki Kardiochirurgii
ICZMP w Łodzi, gdzie stawiliśmy się w dniu 12.03.2009 r. Stan Mateuszka określono
jako ciężki. W dniu następnym dr n. med. Piotr Jarosik śródoperacyjnie
(poprzez ponowne otworzenie mostka) odbarczył i zdrenował worek
osierdziowy oraz prawą jamę opłucną. Mateuszkowi założono drenaż do worka
osierdziowego oraz prawej opłucnej, który utrzymano przez 14 dni.

W międzyczasie w dniach 20
i 23.03.2009 r. wykonano cewnikowanie serca. Ponowna próba zamknięcia tętnicy
płucnej specjalną zapinką nie powiodła się z uwagi na znaczne spadki saturacji.
Udało się natomiast zamknąć dużą przetokę. W kolejnych dniach można było
zaobserwować zmiany na lepsze. Ilość płynów zmniejszała się, aby w końcu
27.03.2009 r. usunąć Mateuszkowi drenaż. Stan Mateuszka ulegał poprawie.
Niemniej w dniu 29.03.2009 r. w związku ze słabymi wynikami morfologii
Mateuszkowi przetoczono preparaty krwi, co dosłownie postawiło go na nogi.
W dniu 01.04.2009 r. Mateuszek został
wypisany do domu. W dniu wypisu zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia z prof.
Jackiem Mollem oraz dr n. med. Piotrem Jarosikiem – osobami, które zawsze będą
zajmować szczególne miejsce w życiu Mateuszka i naszym.
Zdjęcie z prof.
Jackiem Mollem.

Zdjęcie z dr n. med.
Piotrem Jarosikiem.

Aktualnie Mateuszek czuje się
dobrze. Poza bliznami pooperacyjnymi nie widać dziś po nim tych wszystkich
ciężkich przeżyć, których doświadczył podczas pobytu w szpitalu. Efekty
operacji są widoczne w każdym obszarze.
Przed Matuszkiem i nami wciąż jednak
trudna droga. Mateuszek wymaga nadal stałego specjalistycznego leczenia, w tym
w niedalekiej przyszłości kolejnej operacji. Niemniej cieszymy się dniem
dzisiejszym i wierzymy w lepsze jutro dla naszego synka. Wiara czyni cuda, a
Mateuszek jest tego najlepszym przykładem.
|